histo-ryjki

•• Słyszałem już historie, jakoby jednym kluczem można było otworzyć większość mieszkań w budowanyc w latach 70. na łódzkim Widzewie. Ta anegdota (prawdziwa! – jak wszystkie nasze anegdoty…) ukaże, że nie tylko miekszania i nie tylko w Polsce…
Niemal każdy kierowca zmagał się kiedyś z odśnieżaniem swojego auta, na przykład przed wyjściem do pracy. Darko też :) ale parkując swoje Yugo pod blokiem w rodzinnym Kraljevie nie przypuszczał, ile śniegu może napadać na tej długości geograficznej przez jedną noc. Rano wszystkie auta pokryte były ogromnymi kopcami sniegu, o, mniej więcej tak:

:)

Warto dodać, że większość mieszkańców posiadała samochody właśnie tej marki. Poszukiwania zaczęły się od odkopywanie i poszukiwania auta odpowiedniego koloru. Po zidentyfikowaniu samochodu rozpoczęło się żmudne odśnieżanie, a kiedy już Darko wsiadł do samochodu – pojawił się sąsiad i podziękował mu, jak gdyby nigdy nic, za zaoszczędzenie pracy… Kluczyk okazał się uniwersalny. Trzeba było szukać dalej…

•• Ziutka często myli się z naszym olimpijczykiem Tomaszem Majewskim. Na tyle swego czasu był doń podobny, że podczas powrotu z rejsu „Zawiszą” ze Szwecji, w jednym z pubów na Helu wzięto go za słynnego sportowca ;) Oczywiście wszystkie toasty wypite zostały za jego zdrowie lecz autografy podpisywał Ziutek już swoim nazwiskiem… Niczego nieświadomi sponsorzy opłacili części załogi zacne trunki i zadowoleni odjechali taksówką do Gdańska.

•• Z zamawianiem taksówek bywało różnie… Po kolejnej intensywnej próbie przy ulicy Kwiatowej w Poznaniu, pan Nowak zamówił taksówkę aby dojechać szybko na poznański dworzec. Po długim oczekiwaniu i negocjacjach z taksówkarzem, zorientował się, że zamówił taxi na Kwiatową w… Łodzi a nie w Poznaniu. Nic nie przebije jednak naszego kolegi który zamówił taksówkę w Opocznie i pojechał nią do Grecji!

•• Długo zastanawiałem się czy wrzucić tę historię między histo – ryjki. Ma jednak swój wybitny ryjek w historii zespołu. Okazało się, że z różnych przyczyn na nasz koncert w Deszcznie (tak, ten w towarzystwie Elektrycznych Gitar, Strachów i Kombii) nie zdąży nasz basista Remo… Ileż rzeczy jest w stanie załatwić lider?… wielotysięczna publicznosć i napięty program poczekały na nas  ponad pół godziny, natomiast po muzyka na przystanek pojechał radiowóz na sygnale i dwa patrole drogówki – aby przewieźć go przez korki!  Niech się nie zdziwią potomni, jeśli usłyszą, że na Rema na wypadek gdyby nie zdążył na przesiadkę, miał czekać także… policyjny śmigłowiec. Zdążyliśmy!

•• Pierwszy koncert Caryny dzięki zaproszeniu Zbyszka Stefańskiego odbył się nad jeziorem Sławskim w 2008 roku. Wspaniałą atmosferę i zabawę okraszał nam rzęsisty, nieustanny deszcz. Pamiętam, że z braku odpowiedniego sprzętu odprowadzaliśmy wodę, która wdzierała nam się do domku… łyżkami stołowymi.

•• Podczas któregoś z rzędu występu na tym festiwalu (kolejność i długość koncertów wymknęła się potem spod kontroli), Ziutek śpiewał jakiś kawałek z Tomkiem Salejem
z Olsztyna. Na flecie przygrywał im dzielnie Horacy z „Bez Jacka”. W pewnym momencie oddał Ziutkowi flet i „wyszedł za potrzebą”. Ziutek niewiele myśląc zaczął udawać że gra – gwiżdżąc do mikrofonu. Udawany akompaniament wyszedł bardzo nieźle. Na tyle nieźle, że gdy Horacy wrócił, publiczność zaczęła domagać się, aby oddał instrument
z powrotem Ziutkowi.

•• Sztandarowym foux – pas Ziutka była pewna niedziela na festiwalu Yapa. Towarzystwo jak wiadomo w niedziele jest już bardzo zmęczone i wyeksploatowane intensywnym „śpiewaniem”.
Po obsadzeniu stanowisk bojowych w Cottonie usłyszeli, że ktoś cichutko gra przy barze „Preludium dla Leonarda” – piosenkę powszechnie znaną i lubianą. Ułańska fantazja rozweselonej grupy kazała przejąć Ziutkowi gitarę pana z okolic baru. Ziutek zwrócił się do wyżej wymienionego nieznajomego, iż nie tak się powinno grać ten kawałek i zabrał mu gitarę. Sala odśpiewała razem z nim piosenkę na stojąco i zakończyła wspólnym toastem. Mało kto wtedy wiedział że był to autor tej piosenki – Leonard Luther… Panowie od tamtej pory, po wyjaśnieniu kilku istotnych spraw darzą się szacunkiem.

•• Impreza nie skończyła się wtedy razem z Yapą. Grupy koncertowały później w Zapiecku. Na hasło „Caryna smaży dziś w Zapiecku”, cały Cotton poderwał się (razem
z napojami) do wyjścia. Zabawa w tramwaju rozkręciła się na dobre (tańce, śpiewanki
a nawet striptiz), wszystko to zajęło widownię i resztę zespołu na tyle, że przejechali Zapiecek o kilka przystanków. Do historii przeszło chyba spóźnione „Alleluja” na wejście…

•• Ziutek z Darko mieli zagrać pewnego razu we Wrędze  w Krakowie. Coś niedobrego działo się tam z oświetleniem. Na prośbę kolegi nasz zaprzyjaźniony fachowiec – elektryk miał odpowiednio przygotować miejsce do koncertu. Tyle, że pod numerem 17 na ulicy Józefa mieszczą się dwa lokale. W pośpiechu przygotowano nie ten co trzeba…

•• Ziutek oprawił kiedyś muzyką holenderski film dokumentalny! Stało się to zupełnie (jak w większości naszych przypadków) – przypadkiem… Po występie w Amsterdamie w Domu Polskim podeszły doń dwie urocze studentki prosząc o kontakt i kilka piosenek.
Z języka holenderskiego Ziutek zrozumiał, że chodzi im o jego piosenki. Na podany przez nie adres mailowy wysłał kilka nagranych kawałków. Tak oto w filmie o życiu Polaków
w Holandii, będącym pracą dyplomową przyszłej reżyserki i scenarzystki, rozbrzmiewa „Smak jabłka”, „Czekam” czy „Dziękuję rodzicom”…

•• Kiedyś, kiedyś spotykaliśmy się opoczyńską grupą śpiewającą po różnych knajpach. Śpiewom i zabawom nie było końca. W czasie Świąt Wielkanocnych nasz kolega (a obecny ksiądz) poprosił o trochę muzyki przy grobie Pańskim. Pełni prawdziwych emocji przez dwie godziny graliśmy i śpiewaliśmy tam piosenki Dylana i Cohena. Ileż słów ciepłych a wdzięcznych usłyszeliśmy od proboszcza i wiernych następnego dnia ;)

•• Nasz koncert w krakowskich Kurantach przyciagnął wielu wykładowców Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ziutek grał tam z Darko i z gościem specjalnym – skrzypkiem Marcinem Skabą. Po występie podszedł do nas jeden z doktorów bałkanistyki zajmujacy się językiem serbskim. Stwierdził. że kolega Dariusz ma świetnie opanowany język , poprawny akcent, można by jeszcze pewne rzeczy poprawić, ale ogólnie jest nieźle! Wyżej wymieniony nie wiedział chyba, że Darko jest Serbem i śpiewał w swoim ojczystym języku :)

•• O tym, że instrumenty odmawiają czasami posłuszeństwa, przekonał się kiedyś podczas wrocławskiego przeglądu piosenki studenckiej nasz basista Remo. W utworze „Bukiet kwiatów” miał zagrać swoje solo na gitarze basowej. W pewnym momencie  bas zamilkł, ale nasz basista zachował zimną krew. Swoje solo wykonał na… kombinerkach które zawsze nosi ze sobą na wszelki wypadek :)

•• Historia gitary basowej w Carynie sięga samego początku jej powstania i obrosła legendą. Mimo, iż zmieniali się basiści, instrument dziwnym trafem to znikał, to pojawiał się u każdego następnego.

•• Chyba nie wszyscy wiedzą, że nasz klarnecista ma uczulenie na alkohol. Nawet on sam tego nie wie, skoro go jeszcze spożywa ;) Faktem jest, że niejednokrotnie znajdując się w sklepie monopolowym lub na stacji benzynowej (w odpowiednim dziale), Hubert zaczyna kichać. Niestety proces ten trwa potem długo i jest bardzo głośny…

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s