Nowe teksty w dziale do pobrania

Caryna właśnie szykuje się do występu w Danielce, a tymczasem w dziale „do pobrania” pojawiły się nowe teksty: Czerwony tramwaj (o Łodzi, MPK i życiu) oraz Wszystko o mężczyźnie (o życiu. Są tacy, którzy twierdzą, że to jest reportaż, a nie niewinna piosneczka).

Widzimy się jutro w Deszcznie, prawda? :)

Reklamy

W jubileusz 30-lecia istnienia zespołu Bez Jacka tudzież w dwudziesty poniedziałek zwykły Łukasz Nowak pisze:

O wiele łatwiej ująć w słowa kilka lat znajomości niż (jak to jest w przypadku tak licznej grupy przyjaciół zespołu) – kilkadziesiąt… A jednak „kilka lat” … a nie mogę uporządkować myśli.

Pamiętam jak dziś wiadomość Horacego „przyjeżdżaj”, chłodny ranek na stacji
w Petrykozach i ciągnący się wolno pociąg do Krakowa z przesiadką w Skarżysku. Było to 13 stycznia 2007 roku. Mój pierwszy w życiu występ przed większą publicznością, reflektory, nagłośnienie, ogromna trema. Wstydziłem się mojej rozklekotanej, starej gitary.
W pierwszym niekomercyjnym przeglądzie im. braci Stefańskich nie zająłem żadnego miejsca, ale wywiozłem stamtąd coś bezcennego – motywację do dalszego grania
i pisania.

            Zbyszka Stefańskiego spotkałem później na Yapie, na pomiętym bileciku skm-i trójmiejskiej zapisał mi swój adres i tak zaczęła się nasza znajomość. Pierwszy koncert Caryny nad jeziorem sławskim w Waszym i Całusowym towarzystwie miał miejsce niedługo potem. Pamiętam Was z nagrań (z płyty Jasiu), którą na okrągło odtwarzała pewna druhna podczas kursu drużynowychw Głuchołazach, pamiętam zachwyt mojego przyjaciela nad „Ręką” – przyjaciel wręcz wymusił na mnie, abym się nauczył tekstu
i śpiewał go razem z nim. Pamiętam Elbląg, Rumie, Bazuny, Opoczno, hotel
w Bukowinie Tatrzańskiej, nasze rozmowy do rana 

w kuchniach moich licznych stancji w Łodzi… Trochę się zebrało tych naszych spotkań, wspólnie prześpiewanych, rozegranych, poważnychi śmiesznych, chwilowych i tak całkiem od świtu do świtu. Zbigniew zawsze pozostanie dla mnie drogowskazem, zazdroszczę ludziom którzy mieli przyjemność znać również jego braci. Cieszę się, że zwyciężył z alkoholem, ciesze się, że poznał Kasię. Będę cieszył się tym bardziej, jeśli w zdrowiu będzie nas jeszcze długie lata wprawiał w zadumę swoim śpiewem i tekstami!

Śpiewałem „Bez Jacka” gdzie tylko mogłem. Opoczno zna dobrze Wasze piosenki. Przekonaliście się o tymw listopadzie 2008 roku. 3 lata później zagraliście w moich stronach koncert charytatywny dla chorego dziecka.
Z powodów politycznych nie wyrażono wtedy zgody na koncert w Opocznie. Występ odbył się w małej wiejskiej szkole w Petrykozach, potem obiad u moich rodziców, granie na działce w Sitowej… spełniało się kolejne moje ciche marzenie. Ostatnia kuracja na którą zebraliśmy pieniądze pomogła i spotykam czasami tego zdrowego, uśmiechniętego chłopca.

            Choć Saskię słyszałem setki razy, a sam wykonywałem dwa razy więcej, zawsze mam łzy w oczach. Dlaczego ? Nie wiem… magia i tajemnica, metafizyka… Jeszcze nie raz zastanowię  się nad tym bo przecież jak śpiewa Zbyszek, według słów Chorążuka „nie ma nas gdzie nie ma zamyślenia”

Nie wiem czy mogę nazywać się Waszym przyjacielem. Na pewno u mnie zawsze drzwi będą dla Was otwarte. Na pewno dopóki żyję, będę ludzi, a szczególnie młodzież, uczył Waszych piosenek.

Nie będę pisał, że życzę Wam wszystkiego dobrego, bo i gdzie byście to położyli… Życzę Wam jednak tak dużo miejsca na to co dobre, aby wszystko się zmieściło! …I nie tylko w jakiś tam jubileusz ale zawsze!

Wasz Ziutek

Łódź 20.08.2013

godz. 00.01